Pierwszy dzień szkoły, czyli powrót do rzeczywistości.
Od dziś nie można wstawać po 11:00, siedzieć po kilka godzin na fb, spać w południe. Nie ma już tej wolności i swobody!
Pierwszy tydzień jest do zniesienia, lekcje są w miarę luźne, można być nieprzygotowanym. Potem zaczyna się walka o ,,przetrwanie" dobrych ocen, sprawdziany, kartkówki, dyktanda i to wszystko na ocenę!
Dzisiejszy dzień był istnym koszmarem... Matematyca stwierdziła, że czas zacząć podręcznik i robić zadania.
Można pomyśleć, że to na tyle, ale nie! Ponieważ oczywiście musiała zadać pracę domową w pierwszy dzień szkoły, gdy wszyscy są rozkojarzeni i myślami zostali na wakacjach. -.-
Ps.Zachęcam do komentowania :)
Racja matematycy tacy są ja mam matematykę z wychowawcą to jeszcze pół biedy...
OdpowiedzUsuńZgadzam się, wychowawca zawsze tak jakby spojrzy na wszystko inaczej.
UsuńPo za tym wychowawcy zazwyczaj chcą aby średnia klasy była wysoka, więc starają się nauczyć jak najlepiej :)